Tytus Brzozowski

Tytus Brzozowski

Tytus to akwarelista i architekt zafascynowany duszą miasta. Często zestawia sylwetki gmachów i ludzi, tworząc barwne, pogodne sceny z pogranicza rzeczywistości i fantastyki. Jego ulubioną bohaterką jest Warszawa. Pomimo surrealistycznego posmaku, obrazy związane są z prawdziwą historią polskich miast. 

- Poszukuję klucza, który pozwoli mi oddać prawdziwy charakter miejsca czy lokalnej społeczności. Często maluję budynki już nieistniejące lub położone w nietypowym otoczeniu - wyjaśnia Tytus.

Niekiedy wychodzi poza sferę akwareli, tak jak zrobił to na potrzeby projektów trzech warszawskich murali, wielkoformatowej książki obrazkowej Miastonauci, a także pejzaży zrujnowanej stolicy do filmu Po apokalipsie.

Obrazy Brzozowskiego wystawiano m.in. podczas Sezonu Kultury Polskiej w Ningbo w Chinach, a także prestiżowego festiwalu ARTLIFE w Moskwie. Są one również wykorzystywane przez Polską Organizację Turystyczną do promocji Polski na targach międzynarodowych. Specjalnością i wyróżnikiem Tytusa są prelekcje o architekturze i historii Warszawy, które prowadzi w ramach swoich ekspozycji. 

Dusza miasta

Dusza miasta

Tytus poszukuje w swoich akwarelach symboli i charakteru polskich miast. Najczęściej obrazuje Warszawę – która w jego wydaniu tętni życiem i nabiera wielkomiejskiego blasku.

Niekiedy, na przykład w obrazie Kraków-Sopot-Warszawa, Brzozowski łączy typowe elementy różnych miast, snując szerszą opowieść o Polsce i jej architektonicznych korzeniach. Chętnie wizualizuje metafory, oddając odczucia czy wyobrażenia o danym miejscu. Przykładowo, w akwareli przedstawiającej Łódź pokazuje piękne kamienice unoszące się wśród chmur - XIX-wieczną „ziemię obiecaną”.

Wykorzystując konkretne budynki oraz lokalne cechy zabudowy i krajobrazu, Tytus tworzy nowe, baśniowe światy. Choć istnieją one tylko na papierze, są realne, rozpoznawalne i z całą pewnością tutejsze.

Z Warszawą w sercu - w sercu Warszawy

Z Warszawą w sercu - w sercu Warszawy

Tytus mawia, że "nie maluje źle o Warszawie". W swoich obrazach pokazuje jej pozytywne, radosne albo nostalgiczne oblicze. Dla niego nie jest to po prostu kolejne miasto. Dlaczego?

- Warszawa nie narzuca się efekciarskim blaskiem. Nie oferuje zauroczeń od pierwszego wejrzenia. Jest niejednoznaczna i pełna tajemnic. Jej czar tkwi w złożoności formujących ją procesów, w zagmatwanej historii, w pełnej wzruszeń nostalgii oraz zrealizowanych i porzuconych ambicjach.

Długo można wymieniać trapiące miasto problemy. Warszawa bywa nieprzyjazna dla pieszych, jest pstrokata, często pozaklejana tandetą, pełna rozpędzonych samochodów i zapchanych nimi placów, ale drzemie w niej potężna moc. Moc zmiany.

To ekscytujące żyć w mieście, które właśnie przeżywa swoje najdynamiczniejsze chwile: rośnie, przeformatowuje się, popełnia błędy, ale uczy się na nich i ciągle pędzi naprzód. Uwielbiam odszukiwać elementy budujące jego charakter i łączyć je ze sobą, tworząc nowe krainy, które mimo baśniowości ciągle są nasze i lokalne.

Inspiracji mam pod dostatkiem, Warszawa to miasto bogate w miejsca o przeróżnej atmosferze. Zawsze zostanie w nim coś jeszcze do odkrycia.

Zwierciadła Warszawy

Zwierciadła Warszawy

Największymi (rozmiarowo) przedsięwzięciami Tytusa są projekty murali. Najwyższy z nich, mierzący ponad 35 metrów, znajduje się przy ulicy Wolskiej. Przedstawia jej dawną zabudowę oraz charakterystyczną dla dzielnicy, i zauważalną do dziś, tendencję do dążenia ku wielkomiejskości.

- Murale powstają dla miejscowego odbiorcy. Mówię o jego najbliższym otoczeniu; o historii i tożsamości jego miasta - wyjaśnia Tytus. - Murale to specyficzna forma. To niesamowite zobaczyć swój obraz w takiej skali i zaistnieć, jako malarz i architekt, w swoim ukochanym mieście. Jednocześnie stanowią dużą odpowiedzialność, bo przecież powstają na lata. 

 

Ulice pełne życia

- Ważną rolę w moich pracach odgrywają ludzie - podkreśla Tytus. Miasto w jego wydaniu jest zawsze gwarne, pełne ruchu i interakcji. Kolorowi przechodnie pojawiają się w najdziwniejszych miejscach – nawet na dachach budynków i kominach – dodając scenie energii i podkreślając związek człowieka z jego otoczeniem.

Bruegel tkwi w szczegółach

Bruegel tkwi w szczegółach

Jeśli przyjrzeć się obrazom Tytusa, można dopatrzeć się masy szczegółów – także zabawnych i surrealistycznych. Kostki do gry, znaczki Space Invaders czy ludzie przyłapani w nietypowych sytuacjach poukrywani są w większości scenek, przypominając uważnym obserwatorom, jak wesołym miejscem może być miasto.

Dziesiątki drobnych elementów to efekt inspiracji malarstwem Pietera Breugela. Brzozowski ceni go za umiejętność opowiadania dłuższych historii za pomocą jednego obrazu, w którym długo można wyszukiwać zręcznie poukrywane treści.